Sobotnia sofa
Wciśnięta leniwie między psa i kota zbieram się do snu. Nici z planów, bo zaczęłam tworzyć bloga. Konsekwencją tej decyzji jest udostępniony post. Trudno go napisać, gdy pies przygniata mi nogę, a kot leży na rękach. Dobrze, że reszta stada śpi gdzieś w oddali.
Majowa deszczowa sobota spadła na nas wszystkich. Miała być trochę leniwa. Pierwsza od dawna, bez konieczności wczesnej pobudki. Niestety, wstałam o 6.00, a właściwie pies zadecydował o porannym spacerze. Zimny poranek nie zwyciężył i spałam dalej, śniąc o złodziejach na działce. Freud prawdopodobnie by to skomentował przez analogię do ... czegoś. Zostawmy to jednak. Złodzieje w śnie ogołocili działkę z wiklinowego fotela i kilku, tylko mi niezbędnych narzędzie. Może byli w potrzebie, wszak maj to okres prac ogrodniczych.
Leniwe późne popołudnie zmącone próby złapania dzikiej kotki. Nieudaną niestety. Jej cztery maleństwa miaukały, a kotka uciekła, rozwalając starą szybę. Szyba i kotka w całości. Jutro próba nr 2.
Leniwy wieczór w pisaniu. Pies zmienił pozycję i przygniata udo. Za oknem deszczowym maj, w pokojach przygaszone światło. Cicho... cichutko...nadchodzi sen..
ak


Komentarze
Prześlij komentarz